Jak mówią nam sondaże, efekty są na poziomie lat 60-tych, co jest dość urocze w xxi wieku, ale na kolana raczej nikogo nie rzuci. natężenie głupot jest znaczne, a twórcy nawet nie pofatygowali się o jakieś pozory realizmu, przez co mój człowiek od konsultacji naukowej nie mógł kolejno wypunktować wszystkich nieścisłości. w zamian za to znajdziecie poniżej zapis strumienia świadomości, który po obejrzeniu zagłady przepłynął przez jego palce prosto na klawiaturę. co tu dużo mówić. film, który w pierwszej scenie pokazuje lawę tryskającą ze studni jak z gejzeru określa się już na starcie. oglądać dalej można tylko i wyłącznie dla skeczu, co sugerują także przeprowadzone na tę okoliczność sondaże. tak jak poprzednim razem, ostrzegam przed spoilerami. na samym wstępie dowiadujemy się, że pod ziemią istnieją plujące lawą wulkany. następnie lawa ta uchodzi studniami amerykańskich farmerów. sprawa jest poważna, więc ekipa naukowców zwędziła gdzieś z korytarza superkomputer, na którym przeprowadziła konieczne symulacje. komputer policzył, że trzeba odpalić pod ziemią 2 ładunki wybuchowe o mocy 4 giga ton (łącznie prawie 140 razy więcej niż car bomba, największa bomba, jaką kiedykolwiek zdetonowano).